Świat futbolu (wydarzenia, transfery, analizy)
środa, 5 czerwca 2013
Polska - Liechtenstein 2-0 Blamaż, rozczarowanie, minimalizm? Na pewno atak młodych wilków
No właśnie, wczoraj odbyło się spotkanie naszej seniorskiej reprezentacji Polski z niezbyt wymagającym rywalem, Liechtensteinem. Czasownik odbyło się chyba najlepiej oddaje poziom tego spotkania. Mimo minimalizmu i zachowawczości można znaleźć parę plusów w naszej kadrze. Zacznę jednak od tych, którzy najbardziej zawiedli. Przede wszystkim trzeba tu wskazać środek pola - Borysiuk, Matuszczyk. W meczu z takim rywalem powinni oni rozrywać wręcz tą strefę boiska, wchodzić odważnie środkiem, kończąc czasem nawet akcje strzałem. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Oglądaliśmy żmudne, powolne klepanie piłki, a podań do przodu od tych zawodników było jak na lekarstwo (zastępowały je bezpieczne podania do tyłu do obrońców, a czasem nawet do bramkarza). Kolejne wielkie rozczarowanie tego meczu to Artur Sobiech. Nie ma co ukrywać - jeżeli nie radzi on sobie z parasolami z Liechtensteinu to nie będzie miał szans w pojedynkach z obrońcami reprezentacji Ukrainy, Czarnogóry, Anglii czy nawet Mołdawii. Zero przyjęcia piłki tyłem do bramki, zastawienia się i odegrania na ściankę, minimalne uczestniczenie w grze kombinacyjnej zespołu, zmarnowane kilka dobrych sytuacji brakowych (fakt, jedna bramka strzelona, ale z tej pozycji trafiłby prawie każdy), to główna charakterystyka występu zawodnika Hannoveru 96. Kolejne rozczarowanie, co może trochę zaskoczyć, Kamil Grosicki. Fakt, na początku spotkania dużo biegał, starał się, ale wyglądało to trochę jak jazda bez głowy. Przede wszystkim złe przyjęcia piłki, które ustawiały potem niekorzystnie dla niego przebieg wydarzeń, boiskowy egoizm, złe decyzje, słabe strzały, tak wyglądała gra Kamila. Z trochę lepszej strony pokazał się Maciek Rybus. Dobra dynamika, balans ciała, fajne zawody. Brakowało trochę z jego strony celnego dośrodkowania, ale występ i bramka ogólnie na mały plus. Oceny obrońców i bramkarza nie podejmę się, w meczu z takim rywalem nie mieli oni prawie nic do roboty, a szkoda, bo para środkowych obrońców Salamon - Komorowski jest ciekawa, szkoda, że zwłaszcza ten pierwszy nie został jeszcze skonfrontowany z silniejszym rywalem. Najlepszym naszym zawodnikiem w tym meczu bez wątpienia był Adrian Mierzejewski. Widać było po nim, że ma za sobą dobry sezon w lidze tureckiej. Fajnie prezentował się pod względem dynamiki, a umiejętnościami technicznymi bił rywala o co najmniej dwie klasy. Szkoda, że nie udało mu się zdobyć bramki, ale tym meczem pokazał, że Waldemar Fornalik wcale nie musi płakać po rezygnacji z gry w kadrze Ludo Obraniaka. Na początku artykułu wspomniałem o plusach, kilka już wymieniłem, ale największy walor tego meczu w mojej skromnej ocenie to dobre debiuty dwójki młodych zawodników, mam tu na myśli Piotrka Zielińskiego i Bartosza Bereszyńskiego. Zwłaszcza ten drugi przekonywał do siebie świetną grą w ofensywie, wejściami w pole karne i dobrymi zagraniami (jak to przy bramce Sobiecha). Przeszedł on w swojej karierze drogą podobną jak Łukasz Piszczek (od napastnika do bocznego obrońcy) i myślę, że może być on w przyszłości jego naturalnym zmiennikiem, a już na pewno mam nadzieję, że otrzyma szansę w Mołdawii podczas nieobecności Piszczka. Drugim fajnym debiutem był występ Piotra Zielińskiego. Mógł się podobać jego luz w prowadzeniu piłki, kilka ciekawych zagrań, kilka zwodów, a przede wszystkim wspaniałe otwierające podanie do Bereszyńskiego przy bramce Sobiecha (takiego zagrania w naszej kadrze już dawno nie widziałem). Miejmy nadzieję, że młodzi, którzy dostali szansę w tym spotkaniu i ją w pewnym stopniu wykorzystali, na dłużej zagoszczą w seniorskiej reprezentacji, a dla starszych niech to będzie lekcja pokory, że jeżeli nie będą się przykładać to ma kto ich z tej kadry w niedalekiej przyszłości wygryźć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
